Wybrałem się do pobliskiego baru szybkiej obsługi na równie szybkie śniadanie. W domu zjeść nie zdążyłem a jednak trudno zaczynać pracę będąc głodnym. Jadałem tam od wielu lat, więc menu znałem na pamięć. Nie musiałem nic wybierać. Jajecznica i dwa gofry na deser. To było moje ulubione danie od dłuższego czasu. Dlaczego miałbym coś zmieniać skoro mi to smakuje. A jednak musiałem. Nie miałem wyboru. Wszedłem do baru, podszedłem do lady i zaczynam zamawiać. A obsługa na to, że tego mi nie sprzeda. Na moją zdziwioną minę odpowiedzieli, że śniadanie sprzedawali do dziesiątej trzydzieści. Teraz jest dziesiąta czterdzieści, więc mogą, co najwyżej sprzedać hamburgera i stroopwafle. Hamburgera nie lubię. Tego drugiego dania o dziwnej dla Polaka nazwie nie znałem zupełnie, więc dałem sobie spokój. Wychodziłem z baru tak samo głodny jak wchodząc. Oni stracili klienta a ja dobry humor. Jakoś wytrzymam parę godzin w pracy bez jedzenia i zjem w domu. Przynajmniej będę miał pojecie o tym, co jem. W końcu sam to sobie przygotuje.

Brak podobnych artykułów.