alkoholizm - polana Narkomania wtargnęła do naszej rodzinnej oazy około piętnaście lat temu.

Pierwszy okres działania nałogu przeszedł przez nasze ognisko domowe zauważony. Żadne zdarzenie nie wzbudziło w nas jakichkolwiek podejrzeń.

Nasz syn był w tamtym czasie w drugiej klasie liceum i jak wiadomo jest to bardzo trudny wiek. Syn nie sprawiał większych problemów w szkole.

Brak kłopotów w szkole potrafi skutecznie uśpić czujność rodzicielską. Pierwszy alkohol, papierosy imprezy to dla tego wieku chleb powszedni.

Pewnego razu podczas porządkowania pokoju syna znalazłam w szufladzie torebkę. Ku mojemu zdziwieniu we wnętrz znalazła trzy torebki z białym proszkiem i jedną z brązowym. Jak się potem okazało była to amfetamina i Brown sugar. Zaczęły się kłopoty z synem.

Scysje, awantury i brak jakiegokolwiek wpływu na życie naszego potomka. To wszystko sprawiło ,że mój małżonek popadł w alkoholizm.

Dzisiaj wspiera nas nieustannie Terapia małżeńska.

Nie mam pojęcia co by się z nami stało gdyby nie fachowa pomoc ,którą dała nam poradnia. Całe szczęście w nieszczęściu ,że nasze dziecko z czasem oprzytomniało i dobrowolnie zgłosiło się do monaru.

Obecnie razem uczęszczamy do poradni rodzinnej. Terapia rodzinna pozwala nam pokonać wszystkie problemy i zjednoczyć się w ciężkich momentach. Jestem niesamowicie zadowolona z tego ,że udało się uratować naszą rodzinę. Jestem świecie przekonana ,że bez pomocy fachowców nasza rodzina by upadła.

Brak podobnych artykułów.